wtorek, 23 października 2012

Kolory codzienności


"Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia..."



Była wiosna, było lato, pięknie było, ale my nie o tym... codziennie przypominamy sobie jak piękna jest codzienność i codziennie z coraz większą siłą w tej codzienności chcemy tkwić. Więc, na przekór wszystkiemu, nie będziemy o tym co było, tylko o tym, co jest. Jesiennie będzie. Bo tak jest teraz, że jest jesiennie, pięknie i odkrywamy na nowo kolory, zapachy, szelest liści pod stopami, żołędzie pod drzewami, kasztanowe ludki i patyki do zamiatania w końcu mają swe wielkie i odpowiedzialne przeznaczenie. Czy ktoś z Was podjąłby się wyzamiatać ten las? A Antoni i takiego wyzwania się nie bał...






I tak to u nas jest jesiennie-codziennie. Tydzień w mieście, weekend na wsi i toczymy się powoli do przodu. Antek ostatnio często też telefonuje przy użyciu różnych sprzętów i zamawia jedzenie przez telefon. 'No cześć tak, słucham cię. Pomidorki też nam przywieź dobra?' Może już niedługo nie będziemy musieli na zakupy chodzić? Kto wie. A teraz już w ciszy delektujcie się naszym weekendem. I Wam też pięknej codzienności jak zawsze życzymy!

Pajęczyna przyłapana na gorącym uczynku jak rozpina się dachem nad liśćmi.

Jeszcze tu nikt tej jesieni nie siedział. A może już nie siedzi...



Oświecona...



Niejadalne, ale co się napatrzyliśmy na nie to nasze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz