sobota, 8 października 2011

Colville - nasz drugi dom

Tu jest nasz drugi dom. Dom na wsi. A właściwie w buszu dom. Czsem tam jedziemy na weekend, Paweł ryby łowi a my z Antonim czasem kurczaki karmimy, albo sie włóczymy po lesie i spotykamy małe dzikie prosiaki (znaczy kune kune).









A jeździmy tam, żeby napaść oczy i żeby naładować akumulatory, bo takie widoki mamy od rana w Colville...
Widok z okna przy kawie o poranku...

Widok z drugiego okna, po południu, przy herbacie...

Widok z kuchni jak się trochę na palcach uda wspiąć...

Widok na miłości nieco z morzem niewidocznym w tle...

Widok Antka na Toma a Toma na Antka...

Widok miły oku dla wędkarzy (ryba już widoki ma na patelnię tylko...)

Widok na drogę i z drogi...

Widok na wędkarzy...

Ahhh co za widok....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz