Tym razem w ciszy i bez slow... jakos polskie znaki nie chca sie wlaczyc, a bez polskich znakow to i opowiesc jakas taka... nijaka chyba. Jak bez wisniowki przy stole wieczorem.
A wiec Waiheke. Wyspa taka nieopodal...
Z Marie i z Olivierem bylo. I z Oliviera nagimi kobietami w kamieniu rzezbionymi. I z winnicami. I z Antonim pelnym podziwu i zadziwienia i zamyslenia nad swiatem. Znaczy bylo tak, jak byc powinno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz