środa, 25 kwietnia 2012

O myśli i mowie...


Wiosna idzie. Idzie ku dobremu, różne dobre wiadomości napływają drzwiami, a oknami te złe jakoś wyciekają nawet dość niepostrzeżenie, więc nie ma na co narzekać. Odkryliśmy park jeszcze jeden tuż obok, więc teraz w którąkolwiek stronę by nie pójść jest park. Ten po lewej jest ciut bliżej, ale w tym po prawej są kury, kaczki, 'o, kogut', 'o, choć choć pafa (pawia) widziałam' (tak, Anto zdecydowanie identyfikuje się czasownikowo w rodzaju żeńskim), 'o koń, ofka (owca) o, o'... więc teraz chodzimy raczej do tego po prawej parku, bo 'o,o,o'.  Poza tym w tym po prawej więcej dziduków przychodzi, bo poza zwierzętami jest też plac zabaw i można w autobusie 'kalanaką' (kierownicą) kręcić.
 
Antek z dnia na dzień coraz większą czuje potrzebę opisywania świata. Jednym z ulubionych zajęć stało się ostatnio siedzenie na parapecie, bo - wiadomo - 'o, adofa, o choć, choć, oglądamy o, samochód, o kuster (skuter) o motor, o, o'.






Ale jest też druga strona potrzeby opisywania świata - Anto wie co lubi, a czego nie lubi. Co chce wie, a czego nie chce. I umie powiedzieć to, i pokazać nam kiedy chce co robić i co mu się na świecie nie podoba. Staramy się szanować to, że czasem zupę zjeść chce się 'weledkiem' (widelcem), bo właściwie czemu nie? Staramy się zrozumieć ten świat Antowy na innym poziomie zawieszony i nie forsować naszego, w formy wtłoczonego już myślenia.  Przede wszystkim staramy się pamiętać, że Anto jest człowiek i jak człowieka należy go traktować. Inny może czasem od nas, ale każdy inny jest i dobrze, bo tak ma być.  I jeszcze, że taki otwarty stan umysłu, nie zaprzątający się tym co już ustalone ale chłonnie gotowy sam wszystko na nowo odkrywać, to to, co cenimy u naukowców, wynalazców, artystów... Jasne, łatwo by było wziąć ten weledek i powiedzieć, że to nie tak, i że zupę je się łyżką, ale... dlaczego właściwie nie weledkiem? Bo trudniej? A czy jak mnie trudniej, to drugiemu też? Bo się nie da (no, da się, da się, nie bójta się!)? Bo ja wiem lepiej? No to my jemy łyżką, a Anto jadł weledkiem aż mu się nie znudziło i teraz je łyżką. Drugie też je łyżką teraz. Taka rzeka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz